Zamów telefonicznie 515 420 402
do kasy suma: 0,00 zł
Niezłe ziółko, czyli kilka słów o konopiach i CBD
Niezłe ziółko, czyli kilka słów o konopiach i CBD

Doświadczenie innych krajów pokazuje, że nie warto zaciekle walczyć z marihuaną. Czy jest szansa, że wkrótce będzie pod pewnymi warunkami legalna w Polsce? Dlaczego w ogóle nagle stała się tak wielkim wrogiem, jak twarde narkotyki?

Polacy chcą dekryminalizacji marihuany

Konopie siewne powracają ostatnimi latami do łask. Polscy rolnicy na ich uprawę otrzymują nawet dotacje z Unii Europejskiej. Ponadto zakładane są spółki konopne, które zbierają na zasadzie crowdfundingu fundusze na swój rozwój, w zamian oferując akcje. Dla przykładu CanPoland zebrała w 11 minut aż 4,4 miliona złotych! Jak widać – ludzie chętnie inwestują w konopny biznes. Nawet raperzy Liroy i Pezet założyli własne firmy w branży. 

[product id=”31,32,36”]

Summa summarum konopie siewne to w końcu zwykła roślina, ale o niezwykłych właściwościach. Znajduje bowiem szerokie zastosowanie: od przemysłu spożywczego po budowlany. Większe emocje – z racji nielegalności – budzą u nas konopie indyjskie. To właśnie one zawierają duże stężenie THC – związku chemicznego, który ma właściwości psychoaktywne. 

O to, by marihuana – chociaż na własny użytek – stała się w Polsce legalna, walczy wiele osób. Posłów dwóch skrajnie odmiennych światopoglądowo partii połączyła właśnie kwestia marihuany medycznej i rekreacyjnej oraz uprawy konopi włóknistych. Projekt ustawy ujrzał już światło dziennie wiosną, można więc spodziewać się wkrótce debaty na ten temat. 

Tymczasem równolegle do posłów i posłanek Lewicy oraz Konfederacji pod podobną, ale bardziej liberalną inicjatywą, zbiera podpisy Stowarzyszenie Wolne Konopie. 

Jak bowiem wynika z badania Kantar przeprowadzonego w ubiegłym roku, prawie 2/3 Polaków jest za zniesieniem odpowiedzialności karnej za posiadanie niewielkich ilości marihuany. Dziś w Polsce grozi za to do 3 lat więzienia. 

Co ciekawe, w państwach, gdzie prawo zliberalizowano, nie słychać głosów, aby powrócić do wcześniejszego stanu. Sam śp. Marek Kotański – który był uznanym autorytetem z dziedziny profilaktyki uzależnień – opowiadał się przeciwko karaniu tych, którzy posiadają marihuanę na własny użytek. 

Całkowita delegalizacja tego narkotyku w Polsce sprawiła, że młodzież zaczęła sięgać po inne, łatwo dostępne substancje, od kleju po dopalacze. Ten problem nie jest raczej znany w krajach, gdzie marihuana rekreacyjna jest w mniejszym lub większym stopniu legalna!

[product id=”32,31,36”]

Konopie na cenzurowanym

Marihuana stała się wrogiem, którego należy zwalczać, i jest nim do dzisiaj. Zaczęło się od USA, i to właśnie stamtąd przybyło do Polski takie podejście. W okresie międzywojennym konopie uznano w naszym kraju za szkodliwe społecznie. Ale od czego właściwie się zaczęło…?

Dziś najczęściej mówi się o prohibicji alkoholu, a nie marihuany, sto lat temu w Stanach Zjednoczonych. Z perspektywy czasu wiadomo, że zakaz produkcji wysoko procentowych trunków nie był dobrym pomysłem. Doprowadziło to do powstania organizacji przestępczych, a spotkania w podziemnych barach, by napić się zakazanego owocu, należały przecież do normy. Tak więc prohibicja egzaminu nie zdała.

W USA marihuanę zakazano mniej więcej w tym samym czasie – podczas Wielkiego Kryzysu. Co ciekawe, wcześniej sam prezydent Jerzy Waszyngton mógł pochwalić się własnym poletkiem z konopiami! Służyły one ludzkości przez setki lat.

Skąd więc taka zmiana o 180 stopni? Teorii jest kilka – pierwsza: szef amerykańskiego Federalnego Biura ds. Narkotyków potrzebował wroga, aby utrzymać urząd przy życiu. I znalazł go w marihuanie. Sprytnie powiązano palenie jej z Latynosami i Afroamerykanami, jednocześnie napędzając spiralę rasizmu. 

Inna teoria, bardziej spiskowa – powiedzmy – zakłada, że delegalizacja marihuany, w tym odsunięcie na tor boczny konopi (z których robiono wówczas papier, materiały budowlane, a nawet zdarzało się, że i paliwo) miała na celu zwolnić miejsce droższym, mniej ekologicznym rozwiązaniom, które napędzałyby wydatki, a więc i gospodarkę kraju. 

Umówmy się – w kolejnych dekadach powojennych – gdy rozkręcał się konsumpcjonizm – nikt nie marzył o tanim aucie skonstruowanym przez samego Forda z… konopi, ale bardziej o paliwożernym Cadillacu. Ropa naftowa i plastik, które z powodzeniem mogłyby zostać zastąpione przez konopie, zaczęły święcić triumfy.

Na szczęście po dekadach trend się odwraca i dzisiaj w licznych stanach, a także i w krajach europejskich już nikt nie widzi wroga w konopiach indyjskich, w zamian dostrzega w nich potencjał leczenia różnych chorób. I nie tylko!

 

[product id=”32,36,31”]



Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl